piątek, 8 grudnia 2017
Wolne Sądy - Grudzień 2017
W Krakowie nie odpuszczamy. Dzisiaj przed krakowskim Sądem Okręgowym zebraliśmy się, aby wyrazić po raz kolejny swój sprzeciw wobec niszczenia kraju przez rządzącą partię.
Etykiety:
demonstracja,
KOD,
krakow,
protest,
sądy,
wolne sady
sobota, 21 października 2017
Uchodźcy
Ludzie na zdjęciach to Kurdowie, uchodźcy z Iraku, z okolic Shingalu. 3 sierpnia 2014 doszło do oblężenia ich miasta przez oddziały ISIS. Na skutek działań wojennych zostało ono całkowicie zniszczone, a tysiące jego mieszkańców musiało opuścić swój dom. Ich sytuację pogarszał fakt, że nie są muzułmanami, to jazydzi - ich wyznanie było równoznaczne z wyrokiem śmierci wydanym przez bojówki ISIS. My Polacy, wrzucamy ich wszystkich do jednego worka z etykietą "uchodźcy", a przecież każdy z nich ma swoje imię, historię, swoje lęki, marzenia i obawy. Spotkałem się z nimi w Niemczech, gdzie znaleźli schronienie i próbują na nowo ułożyć sobie życie.
Zdjęcia wykonane aparatem Kiev 88, film tmax400, obiektyw 80/2,8. Jedno zdjęcie aparatem Nikon D810.
1.Gawri, 53 lata, żona Aliasa, gospodyni domowa. Alias i Gawri to rodzice Faezy, Faeza, Hadiyi i Dilkhwaz (na zdjęciach poniżej). Ich najstarsza córka zaginęła w czasie oblężenia Shingalu przez oddziały ISIS. Teraz wiedzą, że żyje, ale ciągle pozostaje w Iraku.
2.Alias Ali, 53 lata. Przez 20lat prowadził w Iraku firmę przewozową, ostatnie 12 lat przed wojną pracował jako taksówkarz.
3.Faeza, 25 lat. W Iraku pracowała jako pielęgniarka, najpierw w Shingalu, potem w Duhok, gdzie przebywała w obozie dla uchodźców. Uczy się języka niemieckiego, aby jak najszybciej wrócić do swojego zawodu.
5.Sandro, 4 lata, młodszy syn Faezy. Gdy przyjechali do Niemiec mówił tylko dwa słowa "mama" i "terrorysta"
6.Faez Alias, 24 lata, Studiował przez 2 lata elektronikę na University of Information Technology and Communication of Mosul. Będąc w obozie uchodźców w Duhok kontynuował naukę na wydziale matematyki University of Duhok.
7.Hadiya, 33 lata. W Iraku przez 10 lat pracowała jako fryzjerka.
8.Dilkhwaz, 31 lat, w Iraku pracowała w sklepie
9. Bayan, 21 lat. Studiowała medycynę na University of Duhok. W kraju udało się jej ukończyć pierwszy rok studiów. Po ucieczce do Niemiec pracuje jako pomoc w szpitalu. Marzy o powrocie na studia medyczne.
10.Yasir, 27 lat. W Iraku zdał maturę i założył firmę remontową. W Niemczech szybko znalazł pracę w firmie z branży metalowej.
11.Khonaf, 25 lat, w Iraku pracowała w sklepie jako sprzedawczyni, żona Yasira.
12.Fawzia, 25 lat, uczyła się w College of Medicine Mosul, pielęgniarka. W Niemczech chce wrócić do swojego zawodu.
13.Menisa, 25 lat, w Iraku była właścicielką firmy krawieckiej.
14.Sandi, 3 lata, córka Menisy, urodziła sie w obozie dla uchodźców.
15.Saadun, 27 lat, ukończył studia z informatyki na University of Information Technology and Communication of Mosul
16.Saeed, 18 lat, gimnazjum w Iraku zdążył zaliczyć do 9 klasy. Kontynuuje naukę w Niemczech.
17.Khalfa, 54 lata, ciotka, gospodyni domowa
18.Amena, 33 lata, w Iraku pracowała jako sprzedawczyni
19. Faris, 18 lat, gimnazjum w Iraku przerwał w 10 klasie, na dwa lata przed maturą. Obecnie odbywa staż w Urzędzie Miasta. Świetnie mówi po niemiecku i angielsku.
20. Ghaza, 52 lata, tesciowa Faezy, gospodyni domowa.
niedziela, 1 października 2017
niedziela, 3 września 2017
Krew (52)
Kim ostatecznie jestem? Dzieckiem tylko, które lubi dźwięk swego imienia i powtarza je ciągle. Odłączam się, żeby słyszeć - nigdy mnie to nie nudzi. / Cz.M
czwartek, 31 sierpnia 2017
To moje dziecko najukochańsze
Powiedzieć, że Pani Ela jest kobietą silną i dzielną, to banał niewart powtarzania. Trudno jednak w tej historii wznieść się ponad takie truizmy, bo wszystko, co można opisać słowem staje się banalne i zwyczajne; blednie, traci blask i polot w zetknięciu z ogromną szczerością i czułością, jaką Pani Ela otacza swoją córkę. Codzienny trud, nadludzki wysiłek staje się radością. Miłość, wymagająca takiego poświęcenia i całkowitego wyrzeczenia się własnych potrzeb, staje się szczęściem - to moje dziecko najukochańsze, najlepsze ze wszystkich moich, ja nie wiem co bym zrobiła, gdyby mi ją Bóg zabrał, chyba by mi się do głowy co stało, albo bym za nią do Boga poszła.
Byłem u Pani Eli dwukrotnie. Jest w jej prostocie, w jej ogromnej miłości siła, która przyciąga i sprawia, że znów chce się tam jechać. Wszyscy rodzice kochają swoje dzieci - chore, zdrowe, grzeczne, rozwrzeszczane - ale trudno znaleźć taką szczerość w okazywaniu tego uczucia, takie oddanie. Nic tu nie jest na pokaz.
Całkiem niedawno Gabrysia skończyła 16 lat. W opiece nad chorą córką pomagają Pani Eli wolontariusze z Hospicjum Dziecięcego "Alma Spei", którzy zorganizowali dla Gabrysi małe przyjęcie urodzinowe. Jeśli chcielibyście wspomóc hospicjum w opiece nad nieuleczalnie chorymi dziećmi wpłacając dowolną kwotę, to wszelkie szczegóły można znaleźć tutaj: http://almaspei.pl/przekaz-darowizne/ - zachęcam do pomocy!
piątek, 11 sierpnia 2017
Upał
Lato, upał, woda, dzieciństwo, szczęście, radość, wolność - za tym tęsknimy w każdą długą jesień. Ta jesień też minie. Zima nie nadejdzie tak łatwo i jeszcze niejedno lato przed nami. A tymczasem - radujmy się! :)
Etykiety:
dziecko,
fotografia dzieci,
lato,
upał,
wakacje,
woda,
wypoczynek
Subskrybuj:
Posty (Atom)